sobota, 28 marca 2015

School live - chap#8


Wpatrywałem się z niedowierzaniem w chłopaka siedzącego przede mną. Jakim cudem nie poznałem tego wspaniałego człowieka wcześniej? Przecież to najcudowniejsza istota na świecie (zaraz po Kyungsoo). Obróciłem się w stronę Soo i spojrzałem na niego z wyrzutem. Czemu nie wkręcił go do naszej paczki? Podobno poznał go już pierwszego tygodnia szkoły. No, ale równie dobrze mógłbym winić Tao albo Sehuna. Podrapałem się w tył głowy i zająłem przeszukiwaniem internetów. Zerknąłem jeszcze tylko raz na Yixinga i zobaczyłem jak uśmiecha się do mnie (klik). Boże, moje serce zaraz się roztopi. Odwzajemniłem uśmiech i powstrzymałem się przed chęcią wytulenia go. Czekaj, czekaj… Coś mi to przypomina… Jezus  Maria, zaczynam się zachowywać jak Luhan przy Tao. Otrząsnąłem się i zabrałem do pracy. Siedzenie w cieplutkim i przytulnym pokoju Kyunga należało do jednych z moich ulubionych zajęć, ale robienie projektu niekoniecznie. Wszystkie pakty i ustawy zaczynają wypływać mi uszami, ale na szczęście została sama końcówka. Wpisałem ostatnie dane do worda i zapisałem dokument ziewając głośno. Zaraz 22, a my dopiero kończymy. Coś mi się wydaje, że zostanę tutaj na noc. Zamknąłem laptop i rozłożyłem się na łóżku mrucząc zadowolony. Lay podniósł wzrok znad tableta i po chwili wahania zostawił go na fotelu. Żartobliwie pchnął mnie i również ułożył się na łóżku. Kyungsoo pokręcił jedynie głową nie zwracając na nas zbytniej uwagi.
-Chciałbyś do mnie wpaść w sobotę wieczorem? – zwinął się w kłębek i spojrzał na mnie z nadzieją.
-Jasne, robisz coś większego czy będziemy sami? – po tak sympatycznym chłopaku mogę spodziewać się fajnej nocki, w towarzystwie naszych przyjaciół. Całkiem miło.
-No nie chcę przesadzić… Zaprosiłem już kilku… nastu znajomych – podrapał się w tył głowy. – Oczywiście będzie Sehun, Luhan, Tao, Kai i jeśli Soo chce, to też może wpaść.
-Ja odpadam, w poniedziałek mamy zapierdol, muszę się uczyć – mruknął Kyung. 
-No trudno – westchnął brunet. – Ale Baekkie, przyjdź na pewno!
-Spokojna twoja rozczochrana – zaśmiałem się.

*

-Jak to nie przyjdziecie? – mój niezadowolony wzrok przesuwał się po Jonginie i Luhanie.
-Jest przyjęcie charytatywne dla pierdolonych szych, a nasi rodzice do nich należą, Baek. Z tego wynika, że my również musimy się tam zjawić – westchnął Lu. – Gdyby ojciec Sehuna nie był taki wyrozumiały, to Hun też by tam zapierdalał. 
-Nie będzie cię kotek? Uuu, w takim razie panie Byun Baekhyunie, muszę pana rozczarować – Sehun wydął dolną wargę. – Również nie zjawię się na tej jakże interesującej domówce. 
-Nawet nie próbuj mi tego zrobić – spojrzałem na niego błagalnie.
-Będziesz miał Tao – blondyn wzruszył ramionami. 
-Dobrze wiesz, że pierwsze co on zrobi to zaszycie się w kącie ze swoim kwiatowym chłopcem – prychnąłem. – Już obiecałem Yixingowi, że przyjdę! 
-No to idź! Ale beze mnie – przewrócił oczami. Warknąłem zły i obrałem inny cel. Zatrzepotałem rzęsami i spojrzałem błagalnie na Luhana, który na ten widok przełknął ciężko. Moje usta wykrzywiły się w smutną podkówkę, a ręce powędrowały do jego kolana. Zacisnąłem na nim palce i miałknąłem nieszczęśnie. Każdy bez wyjątku patrzył na mnie zahipnotyzowany. Kiedy roztopiony Luhan odzyskał głos, widać było, że jego polecenie nie podlega dyskusji.
-Sehun, pójdziesz na tę domówkę – powachlował swoją twarz i spojrzał na Jongina. – Jezus, nie zazdroszczę ci człowieku. Pewnie wyciąga od ciebie wszystko co zechce. 
-Wierz mi, gdyby był postacią w LOL’u to z pewnością byłby jego zabójczy ult – zaśmiał się ciemnowłosy i przytulił mnie z czułością. – A inne ataki też ma całkiem niezłe.
-O boże, zaraz bełtne – skrzywiony Kris dosiadł się do naszego stolika. – Jongin, ta małą gnida robi z ciebie emocjonalną kluchę.
-Z ciebie robi ją kto inny – szyderczy uśmiech wpłynął na usta Sehuna.
-Że niby o kogo ci cho.. – Wufan zaciął się w pół słowa na widok chłopaka zmierzającego w naszą stronę. 
-Hej, wszystkim – leniwy uśmiech wpłynął na zadowoloną twarz Yixinga. Od niechcenia zabrał wolne krzesło od innego stolika i przysunął je koło mnie. – Baekkie, mamy okienko. Ten pedofil od informatyki jest chory. 
-Uuuu, pięknie! – zadowolony przybiłem piątkę z Sehunem i Kyungsoo. 
-A i Hunnie, dzisiaj nie ma treningu – spojrzał przelotnie na blondyna i zatrzymał wzrok na Krisie, który wpatrywał się w niego. – Mam nadzieję, że przyjdziesz jutro do mnie. 
-Jasne – chłopak zdołał wydusić tylko tyle. Patrzył urzeczony jak Yixing śmieje się z żartu Luhana i wstaje od stołu. Odchodząc posłał mu lekki uśmiech. Gdy chłopak odszedł na usta suczy wpłyną nienaturalnie szeroki uśmiech. Bez słowa wstał od stolika i odfrunął rozmarzony.
-Powiedzcie mi proszę, czemu akurat w stołówce dzieją się takie akcje? – zaśmiał się Soo obserwując rozanielonego Krisa, który przez przypadek wyrżnął komuś ramieniem i o zgrozo! Przeprosił!

*

-Albo Yixing jest kiepski z matmy, albo przyszliśmy nie do tego domu co trzeba – staliśmy z Hunem w progu wypełnionego po brzegi domu i nie wiedzieliśmy zbytnio co się dzieje. 
-Uhh, powiedział, że zaprosił kilkunastu znajomych – podrapałem się w tył głowy. – Może mu się słowa pomyliły, bardziej pasuje tu ‘kilkudziesięciu’. 
-No pięknie – zaśmiał się Sehun i zaczął przepychać w stronę salonu. – Nie będziemy tu długo, nie? Wolałbym posiedzieć u ciebie. 
-Jasne, poszukajmy Zhanga i Tao, zmyjemy się za jakąś godzinę – nie tego się spodziewałem, więc odeszła mi chęć na jakiekolwiek integracje. Oczywiście po drodze ktoś zgarnął Sehuna i musiałem samodzielnie znaleźć przyjaciół. Już zobaczyłem zjaranego(?!) Yixinga leżącego na podłodze z błogim uśmiechem (klik), kiedy rozradowany Tao rzucił mi się w ramiona. Na pierwszy rzut oka widać było, że jest spity. Waliło od niego mieszanką alkoholu, papierosów i mocnych perfum. Ledwo trzymał się na nogach, ale ciągle zapewniał, że nic mu nie jest. Zaśmiałem się pod nosem i po wcześniejszych zwiadach zaprowadziłem do łazienki. Blondyn od razu przytulił się do sedesu i zwymiotował, płacząc i wołając mamę. Klepałem go uspokajająco po plecach walcząc z coraz większym rozbawieniem. Pijana panda to naprawdę zabawny widok, szczególnie kiedy podniósł głowę i w kącie łazienki zauważył zużytego tampona (kilk). Tak jak się podniósł, tak znowu opadł na kibel i zaczął wołać tatę. Po dwudziestu męczących minutach wyszliśmy z łazienki. Prawie od razu podbiegł do nas sympatycznie wyglądający brunet, który złapał w objęcia pandzioszkę. Zaczął tłumaczyć, że obrócił się od niego na dosłownie sekundę, a ten już zniknął. Przez cały czas szukał chłopaka, mając nadzieję, że nie opuścił domu. Zostawiłem ich samych i zacząłem rozglądać za kimś kogo znam. Po paru minutach trafiłem na Xiu i Chena, którzy wyraźnie zmartwieni opowiedzieli mi o Sehunie. Podobno szukał mnie niedawno i nie czuł się najlepiej. Rozdzieliliśmy się pół godziny temu i kolejne piętnaście minut zajęło mi znalezienie chłopaka. Był na górnym piętrze, w części domu gdzie było o wiele mniej ludzi. Zmartwiony podbiegłem do opartego o ścianę blondyna. 
-Sehun co się stało? – spojrzałem zmartwiony na przyjaciela. Był zlany potem, ręce mu się trzęsły. Bez słowa chwycił mnie za rękę i pociągnął do jednego z pustych pokoi. – Powiesz w końcu o co chodzi? Jesteś cały rozpalony! Masz gorączkę?!
-To te szmaty – zamknął oczy i nerwowo przeczesał włosy. – Dosypali mi jakiegoś gówna.
-Ale kto miałby…?
-Pomyśl Baek. Wiele osób zmieszałem z gównem, tak samo  jak Luhan. Ośmieszyliśmy ich, tego się nie puszcza płazem – oddychał coraz ciężej. Rozejrzał się po pokoju i widząc wielkie okno podszedł do niego i otworzył szeroko. – Chodź tu.
-Sehun... Powinniśmy iść do lekarza – zmartwiony podszedłem do chłopaka. Mówił całkowitą prawdę, w ostatnich czasach przestał panować nad językiem i oczernił nie jednego fagasa, ale nie sądziłem, że ktokolwiek zdobędzie się na coś takiego.
-Nie trzeba, Baek. Po prostu musisz mi pomóc – usiadł ciężko na parapecie i znowu złapał moją rękę. – Luhana nie ma, a ja nie dam sobie sam rady. Widzisz jak trzęsą mi się ręce?
Spojrzałem na jego dłonie. Drgały nienaturalnie, ledwo zaciskając się na moim nadgarstku. Przejechałem wzrokiem po całej jego postawie i wreszcie to do mnie dotarło.
-Dali ci pigułkę gwałtu – wyszeptałem.
-Brawo geniuszu – wycharczał.
-Ale chyba nie myślisz, że ja…
-Musisz Baek – z całej siły, która mu pozostała przyciągnął mnie do siebie. Jego zamglony wzrok przesuwał się po mojej twarzy. – To nie będzie zdrada. Tego wymaga sytuacja. Proszę.
Widząc jego błagalny wzrok i ból malujący się na twarzy zmusiłem się do działania. Przejechałem palcem wskazującym od obojczyka aż do policzka. Od razu wtulił się w moją dłoń wzdychając głośno. Łaknął mojego dotyku, potrzebował go. Wypuściłem z sykiem powietrze, kiedy Hun przysunął usta do mojej szyi i zaczął ją kąsać niecierpliwie. Odchyliłem głowę do tyłu dając mu lepszy dostęp. Blondyn wysunął koniuszek gorącego języka i zaczął pieścić moją wrażliwą skórę. Poczułem się jak tego szczególnego dnia, kiedy Sehun dobierał się do mnie na oczach Luhana i spółki. Tym razem pozwoliłem mu na wejście pod materiał koszulki. Chłopak gorączkowo jeździł dłońmi po moich plecach, a pocałunkami zaczął kierować się na szczękę i podbródek. Mimowolnie przysunąłem się do niego bliżej, przylegając klatką piersiową do jego rozgrzanego ciała. Czując nacisk na skórze Sehun jęknął głęboko i agresywnie zaatakował moje usta. Nie miałem tego w planach, naprawdę. Zgodziłem się jedynie na ulżenie mu, a skończyłem ze zwierzęcą potrzebą kumulującą się w moim brzuchu. Od razu dałem mu dostęp do wnętrza moich ust, wychodząc naprzeciw swoim językiem. Złapał go swoimi zębami i zassał się. Chwilę potem nachalnie znalazł się w moich ustach, ocierał się o mnie i walczył o dominację. Czując ręce wkradające się pod materiał spodni jęknąłem mu wprost do ust. Czułem jak drży pod dotykiem moich palców na jego klatce piersiowej. Bez wahania zacząłem rozpinać jego białą koszulę całując każdy odsłonięty fragment skóry. Dziękowałem Bogu za to, że nie założył podkoszulki. W tym stanie po prostu zerwałbym ją. Rozkoszowałem się jego zapachem, sposobem w jaki reagował na moje pieszczoty. Moje ręce powędrowały w dół i po omacku rozpiąłem jego spodnie. Złapałem za jego członka i zacząłem pocierać przez materiał bokserek. Stęknął głośno i zaparł się mocno nogami. Jego ręka wplątała się w moje włosy i pociągnął mnie lekko w dół. Po raz ostatni przygryzłem jego sutka i opadłem na kolana. Drżącymi rękoma zsunąłem jego bieliznę i moim oczom ukazał się jego członek. Drgał lekko i ocierał się erotycznie o podbrzusze. Niepewnie złapałem za niego i poruszyłem nadgarstkiem. Hun czując upragniony dotyk wypuścił całe powietrze trzymane w płucach i mruknął coś niewyraźnie. Nie zwracając na niego uwagi koniuszkiem języka przejechałem po całej długości penisa i zatrzymałem się przy główce. Wziąłem ją do ust i zassałem się mocno, jednocześnie przebiegając językiem po jego szczelinie. Wykonałem kilka ruchów głową w dół i górę. Uścisk na moich włosach nie zmienił się, nie słyszałem nawet pomruków zadowolenia czy zachęty. Cholera,  coś robię nie tak. Przekląłem swoje niedoświadczenie. Nie wyjmując jego członka z ust spojrzałem w górę i cały zesztywniałem. Sehun oddychał płytko i sztyletował mnie spojrzeniem. Jego wzrok wędrował po całej mojej twarzy aż natrafił na oczy. Jego tęczówki pociemniały, a ja poczułem gorąco rozchodzące się po żyłach. Blondyn warknął i jednym ruchem odciągnął mnie od siebie.
-Pieprzyć to - wycharczał i z mocą zmusił do położenia się na podłodze. Sam ulokował się między moim nogami i zszarpał ze mnie całe ubranie. Leżałem przed nim nagi, oddychałem ciężko i czekałem na jego ruch. On skąpany w światło księżyca padające z otwartego okna klęczał przede mną i sunął po mnie wzrokiem. Przygryzł wargę i opuszkami palców przejechał po wnętrzu moich szeroko rozłożonych nóg. Jego oddech przyśpieszył, tak samo jak mój. W jego wzroku wyłapałem żądzę i wielki głód. Nie mogąc znieść tego żaru przymknąłem oczy i zbliżyłem koniuszki palców do ust. Zassałem się na nich i zacząłem jechać dłonią wzdłuż całego ciała, zatrzymując się na swoim członku. Oczy Sehuna śledziły wędrówkę moich palców, z każdą sekundę oddychał ciężej.
-Jesteś bezbłędny - wyszeptał głębokim głosem i odciągnął moją rękę od członka lokując ją nad moją głową. Dołączył do niej również drugą i zatrzymał mnie w żelaznym uścisku. Powoli zniżył się przykrywając mnie całym sobą i tworząc tarcie między naszymi ciałami. Zrównał swoją twarz z moją i patrząc głęboko w oczy pochylił się tak, że nasze usta dzieliły milimetry. Jego ręka powędrowała do naszych pachwin, by po chwili zacisnąć się na naszych członkach. Ścisnął nas mocno i zaczął leniwie ruszać nadgarstkiem. Czułem się tak cholernie dobrze, całkowicie zdominowany i zalany przyjemnością. Otworzyłem szeroko usta i patrząc mu w oczy jęknąłem bezwstydnie. Jego nadgarstek zatrzymał się, a twarz drgnęła niebezpiecznie. Nabrał duży haust powietrza i oderwał się ode mnie. Agresywnie złapał za uda i przyciągnął do siebie. Rozsmarował wyciekające z jego dumy soki na moim wejściu i jednym mocnym pchnięciem wszedł we mnie, kurczowo przytrzymując się moich bioder. Wstrzymałem oddech, starając się przyzwyczaić do ogarniającego mnie bólu. Dotyk jego palców na brzuchu sprowadził mnie na ziemię. Hun z powrotem znalazł się przy mnie i złączył nasze dłonie nad moją głową. Jego usta zaczęły obcałowywać każdą część mojej szyi, a biodra z wolna ruszyły na przód. Zacząłem odczuwać przyjemność prawie natychmiast. Dziwne połączenie bólu i rozkoszy doprowadzało mnie na skraj. Zacząłem wychodzić naprzeciw jego pchnięciom i z satysfakcją patrzyłem jak traci nad sobą kontrolę. Przestał zajmować się moją skórą, jedynie patrzył na mnie tym niebezpiecznnym wzrokiem i pchał agresywnie. Jego biodra poruszały się szybko, a ręka na moim członku próbowała utrzymać to samo tempo. Zaczynałem powoli tracić głos od jęczenia i krzyczenia jego imienia. Moje usta potrzebowały kontaktu z jego wargami, więc przyciągnąłem go do siebie. W czasie tego mocnego, głębokiego pocałunku doszliśmy. Jednak za nic nie chcieliśmy oderwać się od siebie. Nasze języki scharmonizawały się ze sobą, a my straciliśmy poczucie czasu i rzeczywistości. Gdy wreszcie oderwaliśmy się od siebie usatysfakcjonowani, zaczęły wracać do mnie wszystkie zmysły.
-Cholera, Baek. Chyba zacznę brać prochy - wyszeptał Sehun na bezdechu. Zaśmiałem się lekko i zbierając wszystkie siły, które mi pozostały podszedłem do drzwi, by zamknąć je na klucz. Boże, jesteśmy takimi debilami. 
-Tylko spróbuj, bachorze - opadłem na podłogę i obróciłem głowę w jego stronę. Po chwili również na mnie spojrzał. 
-Jongin jest szczęściarzem, wiesz? - uśmiechnął się ciepło. - Jesteś wspaniały, i nie mówię tylko o seksie.
-No o tym jeszcze się nie przekonał - mruknąłem cicho. Sehun zamarł słysząc te słowa, w przeciwieństwie do mnie jego uśmiech zgasł. Podniósł się do siadu i wbił we mnie spłoszone spojrzenie.
-O czym ty mówisz? - napięcie w jego głosie było wręcz namacalne. 
-O tym, że jeszcze się z nim nie kochałem - również się podniosłem.
-Czyli ja przed chwilą.... - jego oczy się rozszerzyły. - Baekhyun, dlaczego mi pozowliłeś? 
-Bo tego chciałem - wzruszyłem ramionami. 
-Mogłeś powiedzieć... Wszystko wyglądałoby inaczej - skulił się i schował głowę w ramionach.
-Sehun, było świetnie - złapałem go za brodę i podniosłem głowę. - Chętnie bym to powtórzył, ale  dobrze wiesz, że nie możemy. 
-Przepraszam - w jego oczach zobaczyłem zbierające się łzy. Westchnąłem cicho i wdrapałem się mu  na kolana. Od razu wtulił się w moje ciało i załkał. Głaskałem go po włosach, aż się nie uspokoił. Gdy podniósł na mnie wzrok poczułem falę ufności płynącej do tego chłopaka. Schyliłem się i złączyłe nasze usta. Muskaliśmy się lekko wargami, przelewając w ten pocałunek maksimum uczuć. Nie obchodzi mnie to, że wziął mnie agresywnie i bez czułości. Cieszę się, że był moim pierwszym.


                                                           << rozdział 9 rozdział 7 >>

A/N:Tym jakże dramatycznym zakończeniem (i tak wiem, że spazmujecie przez paring) kończę 8 rozdział. O Baeka i Huna się nie martwcie, od razu mówię, że nie będzie rozłamu w przyjaźni. Btw... Mam coraz większą chęć na napisanie osobnego wieloczęściowca o Hunbaeku i chyba zrealizuję swój plan po zakończeniu School live, ale jeszcze dużo czasu przede mną. Miałam opublikować ten chapter we wtorek, ale dzięki YunHee i jej miłości (♥) przełamałam się i wstawiam na weekend. Dziękuję za komentarze,  to właśnie przez nie zmuszam się do wyłączenia faceeboka i LOL'a. Uwielbiam Wasze reakcje, serio. XD

+
Ups? Mam nadzieję, że jednak zmienisz zdanie ;;


niedziela, 22 marca 2015

School live - chap#7



-HYUNG! CZY TY MASZ MALINKĘ?! – Tao zachłysnął się powietrzem widząc moją szyję. Wywróciłem oczami i potarłem zaczerwienioną skórę. Wspomnienie godzinnej sesji całowania w sypialni rodziców Xiumina wróciło ze zdwojoną mocą. Uśmiechnąłem się lekko.
-Widzę, że nie tylko ja dobrze się bawiłem – zaśmiał się Sehun. Panda słysząc to skrzywił się nieznacznie.
-Kogo dorwałeś w swoje obrzydliwe łapska? – prychnął, ale z zaciekawieniem spojrzał na Huna.
-Twojego sugoi* hyunga – Oh dumnie wypiął pierś.
-Nie żartuj sobie, Lulu-ge nie dotknąłby takiego prostaka jak ty. Po za tym podoba mu się Baekhyun hyung – prychnął.
-Jesteś tego taki pewien? – Hunnie kpiąco spojrzał na Zitao i pokazał na Lu, który szedł w stronę naszego stolika.
-Cześć pandzioszko! – szczęka Tao opadła w dół, kiedy Luhan bez skrępowania rozsiadł się na kolanach Sehuna. Wodził oczami po naszej trójce nic nie rozumiejąc.
-Ale… Ale jak to? – zdezorientowany chłopak próbował załapać co jest na rzeczy.
-Gdybyś na chwilę odessał się od swojego boy’a, to nie zadawałbyś głupich pytań – Soo westchnął znad książki.
-Co, co, co? – Luhan wytrzeszczył oczy. – Masz chłopaka? Czemu nic nie mówiłeś!
-Aish, nie mówiłem, bo miałem z nim zerwać na tej imprezie! – to by wyjaśniało jego nastrój tuż przed przyjazdem do Xiu. – Ale jakoś tak wyszło….
-No nieźle – zagwizdał Sehun. – Który to ten nieszczęśnik?
-Nie chodzi do tej szkoły – burknął Tao. Hunowi momentalnie zrzedła mina, widocznie chciał poznęcać się nad partnerem czarnowłosego.
-Nie chcę wam przerywać, ale wywołujecie niezłą sensację – zaśmiałem się rozglądając po stołówce. Praktycznie każdy zerkał w naszą stronę, namiętnie szeptał ze znajomym i ukradkiem robił zdjęcia (dobra, w tym przypadku tylko dziewczyny).
-Skoro tak się nami podniecają, to ciekawe co będzie teraz – na usta Luhana wkradł się przebiegły uśmiech. Nie zdążyłem przeanalizować jego słów, kiedy znienacka poczułem usta na swojej szyi. Zarumieniłem się mocno podnosząc wzrok na Jongina, który uśmiechał się uroczo. Wstałem od stołu i nieśmiało musnąłem jego wargi. Co jak co, ale całowanie się przy takiej publiczności wymaga odwagi. Rozluźniłem się czując kciuk na swoim policzku. Kai odsunął się ode mnie i opadł na krzesło, chwilę po tym siedziałem na jego kolanach czując rękę masującą moje udo. Kątem oka wyłapałem zapowietrzonego Tao, który próbował jakoś zamaskować swoje emocje. Bezskutecznie. Właściwie nie wiedziałem gdzie mam patrzeć, Soo miał znaczący uśmiech na twarzy, a Hunhan bezceremonialnie dawali upust swojej miłości.
-Poznałeś się bliżej z tym chłopakiem? – wolałem wrócić do Kyunga.
-Jakim chłopakiem? – zmarszczył brwi. Przekręciłem głowę i potrząsnąłem ramionami udając taniec. Jong siedzący za mną zaśmiał się lekko. – Aaa, TYM chłopakiem. Niech ci się nie wydaje, że poznałem tylko jego – poruszył brwiami. – Nazywa się Himchan, całkiem fajniutki.
-I tyle? – zdziwiłem się. – Żadnych wybuchów i fajerwerków?
-Nie jest w moim stylu – potrząsną ramionami.
-To kto jest w twoim stylu? – zmarszczyłem brwi.
-Nieważne – wymamrotał Soo i z powrotem zajął się lekturą. To mnie zastanowiło, ale nie chciałem drążyć tematu. Obróciłem się bokiem do Kai’a i wtuliłem głowę w zagłębienie jego szyi. Objął mnie ramieniem i złączył nasze dłonie razem. Zamknąłem oczy i przestałem zwracać uwagę na otaczających mnie ludzi.

*

-Możesz mi powiedzieć czemu siedzę tutaj z tobą, a nie leżę w łóżku Jongina? – znużony spojrzałem na Sehuna.
-Ponieważ mam ochotę wypić bubble tea z moim chorym na umyśle przyjacielem? – rzucił z uśmiechem.
-‘Chory na umyśle przyjaciel’? Ten opis bardziej pasuje do ciebie – zaśmiałem się.
-Jak możesz mnie tak ranić?! – teatralnie złapał się za serce. (klik)
-Dobra pało, mów co się dzieje – trzepnąłem go w ramię.
-Sypiasz  z Jongiem? – rzucił lekko.
-Co? Czemu pytasz? – spojrzałem na niego zbity z tropu.
-Powiedziałeś, ze leżałbyś z nim w łóżku – wciągnął trochę płynu nie spuszczając ze mnie wzroku.
-To był tylko przykład – potrząsnąłem głową.
-Czyli nie uprawiacie seksu? – brwi Sehuna podniosły się do góry.
-YAH! Nie zadawaj takich krępujących pytań! – zganiłem go.
-Baekhyun, jesteście razem dwa miesiące. Chcę po prostu wiedzieć czy cię rozdziewiczył – potrząsnął ramionami. Boże, czy z tym dzieckiem jest wszystko w porządku?
-Jesteś niemożliwy – westchnąłem.
-Wiem, ale nadal nie odpowiedziałeś na moje pytanie.
-Do czego potrzebna ci ta wiedza, co? – mruknąłem. – Ja się nie pytam czy sypiasz z Luhanem.
-Bo to zbyt oczywiste – prychnął Hun. Dobra, tu ma rację.
-Tao też zadajesz takie pytania?
-Boże, nie. Nie chcę wiedzieć czy ktoś dobrał się do jego cygańskiego tyłka – zniesmaczony odłożył kubek na stół.
-Jezus… Sehun – zacząłem wątpić w istnienie jego mózgu.
-Nevermide, w dalszym ciągu mi nie odpowiedziałeś - on nie dopuści, wiem to aż za dobrze.
-Jeszcze nie – warknąłem, na co Hun zaczął się brechtać. Widząc moją minę uspokoił się. (klik)
-Ale ciotex. Na co czekasz? Nie ma w tym nic trudnego – wzruszył ramionami. – Po prostu…
-Proszę nie! Nie chcę słuchać rad od jakiegoś dzieciora – przerwałem mu.
-Ale jestem doświadczony, mogę…
-NIE! COKOLWIEK CHCESZ POWIEDZIEĆ, NIE CHCĘ – powiedziałem twardo. Westchnął ciężko i wzruszył ramionami. Bawił się chwilę swoim kubkiem, widocznie przeszła mu chęć na herbatę. Spojrzał na mnie i bezczelnie zabrał moją szklankę z sokiem pomarańczowym. Gnój.
-Rozmawiałeś ostatnio ze swoim przyjacielem? – zapytałem z przebiegłym uśmiechem.
-Jakim? – zmarszczył brwi i zaczął pić MÓJ sok.
-Krisem – rzuciłem słodko. Słysząc to Sehun zakrztusił się i wylał część napoju na stół. Karma, parówo. (klik)

*

Beznamiętnie przerzucałem kartki podręcznika. Lekcja dłużyła się niemiłosiernie. Zdegustowany zerknąłem na siedzącego koło mnie chłopaka, który najwidoczniej nie wie, że istnieje coś takiego jak szczoteczka do zębów. Brudas niczego nieświadom zaczął grzebać palcem między zębami. Powstrzymałem odruch wymiotny i obróciłem się w stronę okna. Gdybym nie gadał tyle z Sehunem, Suho nie przesadziłby mnie do pierwszej ławki. Zganiłem się w myślach i spojrzałem na zegarek. Jeszcze 10 minut. Następna przerwa trwa 5. Wystarczająco czasu żeby zaciągnąć Kai’a do łazienki i wyżyć się na jego ustach. Jeśli się nad tym zastanowić, to ostatnio spędzam z nim zadziwiająco dużo czasu. Po szkole spotykamy się u mnie, albo u niego. Oglądamy filmy, po prostu rozmawiamy. Hun ciągle czeka na rozwój akcji, który nie nadchodzi. To nie tak, że Jongin mnie nie pociąga. Jest wręcz odwrotnie, ale mimo tego nie czuję potrzeby uprawiania seksu. Trochę czułości mi wystarcza, a Kai na szczęście nie naciska. Moje rozmyślenia przerwał pan Wcale-nie-sypiam-z-uczniem. Ogłosił projekt, który mamy wykonać w parach. Obróciłem się do tyłu i spojrzałem na Sehuna, który machał do mnie i uśmiechał się demonicznie. Podniosłem rękę i z kamienną twarzą zgłosiłem swojego partnera. Suho zapisał mnie i Kyungsoo na listę, po czym zaczął pisać na tablicy zagadnienia. Nie minęła minuta, a poczułem wibracje w kieszeni. Dyskretnie wyciągnąłem telefon i odczytałem wiadomość.

Od : Sehuj
OMG, ALE CB HÓJ BAEK :C

Zaśmiałem się pod nosem i usunąłem wiadomość. Niech sobie nie myśli, że będę odwalać za niego całą robotę. Zamarłem czując na sobie stalowe spojrzenie. Podniosłem głowę i od razu zauważyłem Suho patrzącego na mnie. Zakląłem, kiedy  przywołał mnie do siebie.
-Komóreczka na stół, Byun – rozkazał.
-Ale… - zaprotestowałem słabo.
-Na stół – spojrzał na mnie groźnie. – I niech twoja mama po nią przyjdzie. Od razu porozmawiam z nią o twoich ocenach.
-O ocenach? – zmarszczyłem brwi.
-Nie uczysz się już tak dobrze jak kiedyś – zerknął na dziennik i odnalazł moją rubrykę.
-Dalej mam czwórki i piątki – zaprotestowałem.
-Satysfakcjonuje cię to? Byłeś najlepszy w klasie – spojrzał na mnie – ze wszystkich przedmiotów.
-Po prostu materiał jest trudniejszy – podrapałem się po głowie.
-Nie kłam, Byun – pokręcił głową.
-Ale ja…
-Nie obchodzi mnie to, masz się poprawić – westchnął ciężko. – A i Yixing jest bez pary, więc dołączy do ciebie i Kyungsoo.

Wskazany przez nauczyciela chłopak obrócił się w moją stronę. (klik) Wytrzeszczyłem na niego oczy. DAFAK?!* Czemu widzę go po raz pierwszy w naszej klasie? Zmarszczony usiadłem na  swoje miejsce i zrobiłem retrospekcję pięciu miesięcy spędzonych w tej szkole. Nie było go ani przy tablicy, nie pamiętam go także na zajęciach wychowania fizycznego, zero Yixinga. Z otępienia wyrwał mnie dzwonek i szturchnięcie mojego ‘kolegi’ z ławki. Zebrałem swoje rzeczy i od razu podszedłem do Kyunga.
-Kiedy Yixing dołączył do naszej klasy? – zapytałem.
-Dołączył? Jest w niej od samego początku – Soo spojrzał na mnie zdziwiony.
-Ale ja go nigdy nie widziałem! – zbulwersowany rozejrzałem się po uczniach wychodzących z klasy. Jak na złość wcześniej wspomnianego chłopaka już nie było.
-To jest właśnie to o czym ci mówiłem – westchnął Do. – Nie jesteś otwarty na innych ludzi. Siedzisz tylko z nami, gadasz tylko z nami, patrzysz tylko na nas. Pewnie nie kojarzysz połowy klasy.
-Nie prawda – zaprzeczyłem szybko. Kyung tylko potrząsnął głową i ruszyliśmy na przerwę. Sehuna już nie było (chyba się obraził, ups). W mojej głowie ciągle krążył obraz bruneta, więc zapomniałem o planie z Kai’em. Ruszyłem w stronę gabinetu od biologii, pod którą stał Tao.
-Gadałem z Chenem, po lekcjach będziesz miał telefon z powrotem – uśmiechnął się.
-Dzięki Tao – odwzajemniłem uśmiech i oparłem się cierpiętniczo na jego ramieniu. – Ty też znasz Yixinga?
-Jasne, chodzi ze mną i Sehunem na zajęcia taneczne – jęknąłem słysząc pandę. Tylko ja jestem tak zacofany?


*sugoi - wspaniały (japoński)
*dafak - what the fuck (właśnie tak to czytam i piszę)

A/N: To co przed chwilą  przeczytaliście fachowo nazywa się 'zapychaczem'. Jest to bardzo krótki rozdział, w którym macie trochę ochłonąć. Za to w następnym chapterze (zapowiada się na dłuższy od 7) dostaniecie skrętu żołądka. #potwierdzoneinfo napisałam już scenę +18, z paringiem, który rozkłada na łopatki i spazmowałam pół nocy, bo cholera - według mnie to najlepiej opisana akcja jaką kiedykolwiek stworzyłam. Teraz zostało mi tylko dopisać całą resztę, ale to trochę potrwa. Tak więc, trzymajcie się czopki i nie zapominajcie skomentować! 

wtorek, 17 marca 2015

School live - chap #6


-…
-…
-…
-…
-Powiedz coś w końcu – jęknąłem.
-Nie wypuszczę cię tak z domu – stwierdził Kyung.
-Czemu? – zmarszczyłem brwi i spojrzałem na swoje odbicie. – Wyglądam nieźle.
-Nieźle to wygląda moja babcia w nowym sweterku – oh, cudowne porównanie Soo.
-Nie chcę się znowu przebierać – jęknąłem. – Czemu nie mogę tak zostać?
-Chcesz mieć tyłek w całości? To się mnie słuchaj – Soo już zanurkował do mojej szafy. Westchnąłem ciężko patrząc jak przewraca każdą półkę w poszukiwaniu odpowiednich ciuchów. To się ciągnie od dwóch godzin, mam dość. 
-Słyszę Sehuna, pewnie już na nas czekają – mruknąłem wytężając słuch. Chłopak zbliżał się do pokoju wrzeszcząc na całe gardło.
-KYUNGSOO HYUNG! BAEKHYUN! WIECIE KURWA KTÓRA JEST GODZI – wjechał z buta do pokoju, ale zatrzymał się na mój widok. -  Ouuuuu. Baekhyun, myślę, że musisz się przebrać.
-No nieee – zawyłem płaczliwie i rzuciłem się na łóżko. – Zaraz zostanę w domu i pojedziecie beze mnie!
-Kochanie, nie zrozum mnie źle. Po prostu jesteś ciepłą kluchą, więc zapewne będziesz chciał swój pierwszy raz przeżyć w romantycznej atmosferze – wywrócił oczami. – Zapewniam cię, że jeśli przyjdziesz TAK ubrany… będziesz miał brutalne spotkanie z łazienką i bolącym tyłkiem.
-W takim razie dajcie mi jakąś togę i będzie po sprawie! – wkurzony spojrzałem na młodszego.
-To nie będzie konieczne – zacmokał. – Wystarczą luźniejsze spodnie, koszulka z mniejszym dekoltem i skóra. A i zmyj to z twarzy, proszę.
-Tao mnie dorwał – westchnąłem i smętnie poczłapałem do łazienki. Zmycie grubej warstwy eyelineru szło opornie, ale już po chwili nie było na mnie grama kosmetyków. Wróciłem do pokoju i przebrałem się po raz tysięczny, tym razem w ubrania, które wybrał Sehun. Zamykając furtkę od naszej posesji pomachałem ojcowi i wsiadłem do nowoczesnego porsche.
-Dzień dobry panie Oh – przywitałem się z ojcem Sehuna. – Nie musiał pan nas odwozić, moglibyśmy się przejść.
-Daj spokój Baekhyun i tak muszę załatwić parę spraw na mieście – machnął lekceważąco ręką i ostro ruszył z podjazdu. Zanim dojechaliśmy na miejsce nasze głowy zostały rozerwane przez ulubiony zespół ojca Huna – The GazettE. Gdy wysiedliśmy oszołomieni z auta Oh spojrzał na Sehuna i układając dłonie w serce rzucił 'kocham cię synuś' (klik) po czym podgłośnił muzykę i miotając głową na wszystkie strony odjechał z piskiem opon. Taak, to z decydowanie dziwny człowiek.
-Wchodzimy? – Tao kiwną głową w stronę wejścia. Był zaskakująco spokojny i opanowany, zważając na to, że za chwilę znajdziemy się w raju dla homo. Nawet nie ubrał panterki (klik), więc coś musi być na rzeczy.
-Jasne – Sehun skinął stanowczo głową i bez pukania pchnął duże, oszklone drzwi. – Baek, zmień wyraz twarzy, plis. Mój dom jest większy, więc nie ma co wytrzeszczać gał.
-Jeszcze większy? – szepnąłem do siebie rozglądając się po obszernym holu przepełnionym ludźmi. – Jebany bogacz.
-Co tam mamroczesz? – rozkojarzony Hun zdjął okulary i przeskanował wzrokiem tłum.
-Nic – z zawiścią warknąłem do młodszego i odwróciłem się w stronę Tao, którego już z nami nie było. Kiedy on..?
-Zaraz wrócę – rzucił Sehun i też zniknął. Westchnąłem głęboko, byleby Soo mnie nie zostawił.
-Kyungsoo, co robimy? Nikogo tu nie znamy – zapytałem przepychając się w stronę wolnej kanapy.
-Te trzy osoby, które przed chwilą klepnęły cię w tyłek na pewno z chęcią by się z tobą zaprzyjaźniły – zaśmiał się w odpowiedzi.
-Uhh, wal się Do Kyungsoo – wysyczałem i z naburmuszoną miną opadłem na kanapę.
-Baekhyun, po prostu próbuję ci powiedzieć, że musisz być bardziej otwarty – westchnął i usadowił się obok mnie. – Odkąd poznałeś mnie, Tao i Sehuna z nikim innym nie zawarłeś bliższej znajomości. No może poza Luhanem, ale on cię do tego zmusił.
-Co mam poradzić na to, że nienawidzę tych wszystkich szpanerów? Chwalą się każdą możliwą rzeczą! Nawet długością huja, do kurwy nędzy! – wzburzyłem się.
-Łooh, Baek, mów ciszej – Soo rozejrzał się spanikowany i zamarł na chwilę. Wychyliłem się lekko by zobaczyć na co się patrzy, a raczej na kogo. W naszą stronę szedł wysoki, ciemnowłosy chłopak. Był cholernie przystojny i… CHOLERNIE przystojny. Normalnie gacie w dół, dziewictwo na stół. Po otrząśnięciu się z szoku przystąpiłem do dokładniejszego przestudiowania jego osoby. Na pierwszy rzut oka było widać, że jest starszy i to o minimum 3 lata. Dobrze zbudowany, luźno ubrany. Oh, god. Zaraz dostanę szału jajników.
-Hej chłopaki – przywitał się i uśmiechnął olśniewająco (klik). Kopara mi opadła, przyszedł do nas?! – Mam pytanie. Weszliście tutaj z wysokim blondynem, którego niestety zgubiłem w tłumie. Nie wiecie gdzie poszedł?
-Mogę go poszukać z tobą! – Kyungsoo szybko się podniósł i z lekkimi rumieńcami przeszedł koło pana idealnego. Kiedy się oddalili stwierdziłem, że: 1#Sehun, jest pierdolonym farciarzem 2#Kyungsoo właśnie zostawił mnie samego 3#Nie mogę wyrzucić z głowy tej wizji (klik).

Otrząsnąłem się z kosmatych myśli i w porę zauważyłem zbliżającego się do mnie dryblasa obwieszonego łańcuchami i z krokiem spodni do kolan. O niee, wszystko tylko nie to. Wstałem z kanapy i szybko zmieszałem się z tłumem, próbując dotykać jak najmniej ludzi. Jeszcze brakowało mi zaproszenia do tańca. Niestety poczułem uścisk na nadgarstku i już zostałem pociągnięty w całkowicie innym kierunku niż zmierzałem. Próbowałem zaprotestować, ale widząc wcześniej spotkanego ‘swagera’ przysunąłem się bliżej nieznajomego i pozwoliłem wyprowadzić się na taras. Tam stało kilka stolików i duży basen, po którym samotnie pływała dmuchana lala. Przykry widok, naprawdę.
-Wyłapałem cię w tłumie, więc postanowiłem przyprowadzić do nas – chłopak uśmiechnął się przyjaźnie i głową wskazał najdalej położony stolik. Zmarszczyłem brwi zdezorientowany, nie rozumiem czemu akurat mnie. – Jesteś Baekhyun, prawda?
-Taa, a ty? – przyjrzałem się mu krytycznie i dotarło do mnie, że stoję przed jednym z flower boy’ów. Zmylił mnie kolor włosów, chłopak z rudego przeszedł w brąz.
-Xiumin, gospodarz – zaśmiał się. Momentalnie oblałem się rumieńcem. Brawo Baek, właśnie strzeliłeś największą gafę w historii świata.
-Xiu! Znalazłeś moje słoneczko! – Luhan jak zwykle wyskoczył nie wiadomo skąd i rzucił się na mnie. Dałem się przytulić, ale czując ręce zaciskające się na pośladkach szybko odskoczyłem od blondyna i zdzieliłem go mocno w ramię.
-Oh, twoja pupcia jest taka wspaniała, kochanie – zacmokał Lulu nie zwracając uwagi na moją reakcję i śmiejącego się Xiumina. Przyłożył dłonie do policzków i rozmarzony uśmiechnął się szeroko. – Już nigdy nie umyję rąk.
-Yah! Mieliśmy być tylko przyjaciółmi – rzuciłem oskarżycielsko w storę diabła.
-A co ma z tym wspólnego twój tyłek? – Luhan zmarszczył brwi
-Dużo, debilu - syknąłem i na wszelki wypadek odsunąłem się od niego. Xiu zaśmiał się jeszcze głośniej i niespodziewanie zarzucił rękę na moje ramię.
-Uwierzyłeś w zapewnienia tej pindy? - rzucił mi rozbawione spojrzenie i ruszył do swoich przyjaciół. - Dla niego macanie jest na porządku dziennym, a seks jest przypieczętowaniem znajomości. Dlatego nie rozluźniaj się, bo bezczelnie to wykorzysta - spanikowany odwróciłem się w stronę Lu, który jedynie wzruszył ramionami i uśmiechnął szeroko. - Ale swoją drogą... Gratulacje, jako jedynemu udało ci się spławić naszego lovelasa.
-Nie było łatwo, uwierz - mruknąłem i uderzyłem dłoń Luhana próbującą wkraść się pod moją koszulkę. Blondyn syknął i potrząsnął bolącą ręką, Xiu roześmiał się po raz kolejny tego wieczoru i współczująco poklepał mnie po ramieniu. Doszliśmy do stolika, przy którym siedziało dwóch chłopaków pochłoniętych rozmową.
-E! Jesteśmy - Xiu bezceremonialnie rozwalił się na wolnym siedzeniu i poklepał krzesło obok. – Przyprowadziłem ze sobą naszą gwiazdeczkę – zmarszczyłem się słysząc swoje przezwisko. Gwiazdeczka? Co do huja..?
-Ooo, Byun Baekhyun – brwi Krisa (jego nie da się nie poznać, nawet jeśli zmienił kolor włosów na blond) powędrowały do góry. Jego badawczy wzrok zmierzył każdy centymetr mojego ciała. Przełknąłem ślinę zmieszany. Co z tego, że jest przystojny? W tej chwili i tak wygląda jak gwałciciel. – Nareszcie możemy cię poznać – rzucił na wpół kpiąco i uśmiechnął się ironicznie. Nawet się nie przedstawił, popularna pała – Luhan trzymał cię jak pod kluczem.
-Dziwisz się? Za dobrze was znam – Lu wydął dolną wargę. – Chciałem utrzymać jego niewinność jak najdalej od was.
-O ironio! Mówi to chłopak, który rozdziewiczył połowę naszego liceum – zaśmiał się brunet siedzący naprzeciw mnie. Zignorował ostrzegający wzrok Hana i wyciągnął do mnie rękę. – Jestem Kim Jongdae, ale mów mi Chen – przedstawił się i uśmiechnął zadziornie. Coś w jego wzroku mówiło mi, że zostałem zaakceptowany. Uścisnąłem jego dłoń i klepnąłem na wskazane miejsce. Jeśli miesiąc temu ktoś powiedziałby, że znajdę się w takiej sytuacji to zapłaciłbym za jego wizytę u psychiatry. A tu proszę! Siedzę przy jednym stoliku z rozdziewiczaczem 2000, blond suką, trollingiem i chłopakiem, który chyba jest na prochach (śmianie się w takiej ilości nie jest normalne). Proszę, zabijcie mnie.
-Jak się bliżej przyjrzeć, to nie widzę w nim nic specjalnego… - Wufan posłał zdziwione spojrzenie Luhanowi. – Nie rozumiem czemu wokół niego jest tyle szumu.
-Oj, przestań. Nie przeleciałbyś go? Bo ja chętnie – Chen mlasnął językiem i posłał mi oczko. Czekaj, co? Mówią o mnie?
-Sorry maks, ale ja nie gustuję w cnotliwych księżniczkach. Wolę ostrzejsze wersje księciów – zamrugałem niedowierzając. Jest najpopularniejszą osobą w szkole i mówi tak wieśniarsko? Nie wytrzymałem i prychnąłem kpiąco. Jego wzrok od razu skupił się na mnie. – Coś nie tak, Byun?
-Piszesz bajeczki czy po prostu lubisz takie hujowe epitety? – rzuciłem rozciągając się na krześle. Satysfakcja płynąca z wyrazu jego twarzy była bezcenna, ale na przyszłość muszę panować nad językiem.
-O LOOOOOOOOOL, SZŁYSZEŁEŚ TO XIU? ALE MU POCISNĄŁ – Chen momentalnie ryknął śmiechem. Atmosfera przy stoliku stała się jeszcze dziwniejsza. Kim nadal brechtał się z Xiuminem, Wufan posyłał mi nienawistne spojrzenia, a Luhan siedział cicho przygryzając swoje wargi.
-Dobra, nic tu po mnie, frajerzy – Kris podniósł się i ogarnął wszystkich wzrokiem. – Czas na łowy.
-Ale pamiętaj, że ja zaklepuję tego, tego i tego – Jongdae od razu zainteresował się tematem i wskazał kilku chłopaków w tłumie (klik).
-A co z Suho? – Xiu wytknął przyjacielowi.
-Widzisz go gdzieś tutaj? Bo ja nie – wywrócił oczami. – Czego oczy nie wiedzą tego sercu nie żal.
-Ty suczo – Wu zaśmiał się i przybił piątkę z brunetem – do później.

Kiedy zarozumiała pinda zostawiła nas samych rozluźniłem się i z uśmiechem na twarzy zacząłem pić drinka  podsuniętego przez Xiu.

*
(POV SEHUN)

-Co ty tu robisz fajcuro?! – wyplułem trzymany w ustach napój słysząc dobrze znany mi głos.
-Mogę się ciebie zapytać o to samo – obróciłem się na pięcie i spojrzałem na swojego brata. -  Nie jesteś too old na takie imprezy?
-Ja jestem w kwiecie wieku, gówniarzu – Eunhyuk trzepnął mnie w tył głowy i przy okazji zabrał mój plastikowy kubeczek. – Ale ty chyba jesteś too young dla takich napojów, co?
-Nie pierdol – żachnąłem się i spróbowałem zabrać swoją własność. Niestety Hyuk zrobił unik i jednym haustem opróżnił kubek.
-No parówo, która to twoja dupa? – poruszył znacząco brwiami.
-A chcesz to wiedzieć, ponieważ?
-Yah! Przestań traktować mnie jak obcego! Musze poznać miełość mojego młodszego braciszka – złożył usta w dziubek i uszczypnął mnie w policzek. Zdecydowanie odziedziczył więcej genów po ojcu.
-Nie widziałem go jesz…- mimo półmroku panującego w pokoju dostrzegłem Luhana prowadzącego niezadowolonego Baeka w sam środek tańczącego tłumu. Szturchnąłem  Eunhyuka po ramieniu i palcem wskazałem na Lu. Widząc go zrobił minę ‘not bad’ i pokiwał z uznaniem.
-Ale jesteś pewien, że to jest TWOJA dupa? Marzyć to sobie możesz – jak zawsze trafny.
-Jeszcze dziś będzie mój – spojrzałem na niego znacząco. Zaśmiał się i pchnął mnie w jego stronę.
-Tylko się zabezpieczcie!! – krzyknął na odchodnym. Strzeliłem mentalnego facepalma, koniecznie muszę poznać go z Tao. Mają tak samo beznadziejne wyczucie taktu.

Byłem już kilka metrów od upragnionego celu, kiedy na mojej drodze stanął cholerny Wu Fan.
-Tu jesteś! Szukałem cię, skarbie – uśmiechnął się i od razu przysunął niebezpiecznie blisko mnie. – Jestem Kris, ale to już pewnie wiesz.
-Trudno tego nie wiedzieć, kiedy widzi się twoją twarz (oh, miałem taką ochotę powiedzieć ‘mordę’) w praktycznie każdym czasopiśmie – rzuciłem nie zwracając na niego zbytniej uwagi. Wyjrzałem zza jego ramienia, by upewnić się, że Lu nigdzie nie zniknął.
-Jeśli masz coś przeciwko temu, to mogę rzucić modeling – spojrzałem na niego jak na debila, którym najwyraźniej był. – Sehun-ah, dla ciebie zrobię wszystko. Mówię poważnie. Kocham Cię, Sehun.
-Oh, naprawdę? Ja też… - Kris słysząc to uśmiechnął się jak pedofil na widok wycieczki przedszkolaków. Zaczął pochylać się w moją stronę, chcąc mnie pocałować. – SIEBIE KOCHAM! – odepchnąłem jego twarz dłonią i zirytowany ruszyłem do Luhana. Chłopak zdezorientowany nie poruszył się nawet na milimetr. Sorry Kris, ale nie tylko Byun potrafi dawać kosze.

Szybko pokonałem przestrzeń dzielącą mnie z Lu i stanąłem naprzeciw niego. Rzucił mi spłoszone spojrzenie i chciał mnie wyminąć, ale złapałem go w talii i przysunąłem do siebie. Zmarszczył się sfrustrowany i zaczął się wyrywać. Widząc jego manewry pochyliłem się gwałtownie nad jego ustami, ale nie pocałowałem go. Chłopak momentalnie zamarł z rękami przy mojej klatce piersiowej. Dzieliły nas milimetry, ale byłem zaskakująco spokojny, czego nie można powiedzieć o Luhanie - oddychał płytko i rzucał spanikowane spojrzenia.
-Dlaczego tak na mnie reagujesz hyung? - szepnąłem. Blondyn nie odpowiedział, dalej stał sztywno w moich objęciach. - Pozwól mi.
-Mówiłem ci już, że tego nie chcę - powiedział cicho.
-Nie kłam - przysunąłem go jeszcze bliżej siebie i jedną ręką wkradłem się pod koszulkę. Moje palce natrafiły na delikatną skórę, która aż prosiła się o dotyk. Przejechałem wzdłuż jego pleców i zauważyłem gęsią skórkę rozchodzącą się po całym ciele. Gdy podniosłem wzrok zobaczyłem, że ma przymknięte oczy. Skorzystałem z okazji i schyliłem się, by przejechać językiem po jego szyi. Jeździłem po niej wolno, aż natrafiłem na najwrażliwszy fragment. Zassałem się delikatnie i musnąłem wargami nowo powstałą malinkę. - Nie zasłaniaj się Baekhyunem, powiedz prawdziwy powód.
-Sehun, powinieneś być jeszcze w gimnazjum...- zaczął słabo.
-Więc chodzi tylko o wiek? - zapytałem zaskoczony.
-Tylko? Między nami są cztery lata różnicy.
-Luhan, nie jestem dzieckiem - westchnąłem i spojrzałem w głąb jego ciemnych oczu.
-Dla mnie jesteś - powiedział gorzko i zaczął wyplątywać się z moich objęć. Złapałem go mocno za nadgarstek, zdecydowanie za mocno. Lu syknął z bólu i spojrzał na mnie z wyrzutem.  Skoro słowa  nie potrafią przemówić mu do rozumu, to pozostał jedynie kontakt fizyczny. Pochyliłem się i agresywnie zawładnąłem jego ustami. Przez chwilę stawiał opór, ale później całkowicie się poddał. Pozwolił mi wejść do środka swoich ust i oddał się bez walki. Całowałem go coraz mocniej, żądając więcej. Zafascynowany pocałunkiem Luhan wyciągnął nadgarstek z mojej dłoni i zanurzył dłonie w moje włosy. Moje ręce zjechały na jego biodra i przysunąłem go maksymalnie blisko moich pachwin, tworząc tarcie między naszymi ciałami. Czując ucisk na kroczu blondyn jęknął w moje usta i odsunął się z zamglonym wzrokiem. Oddychając szybko, zeskanował mnie wzrokiem i po bitwie stoczonej w głowie złapał mnie za nadgarstek wyprowadzając z tłumu. Szybko weszliśmy na górne piętro, gdzie imprezowicze nie mieli wstępu. Zaciągnął mnie do jednego z pokoi i od razu przylgnął do mojego ciała. W ciemności i po omacku zaczął prowadzić nas do łóżka. Trafiliśmy do niego od razu, nie dotykając żadnych mebli. Musiał znać ten pokój, ale nie wyłapałem tej informacji. Opadliśmy na łóżko i na chwilę oderwaliśmy się od siebie. W zawrotnym tempie pozbyliśmy się ubrań i znów przylgnąłem do niego. Nasze ręce były wszędzie, ale nie było w tym czułości. Byliśmy zbyt zniecierpliwieni i żądni spełnienia. Po głębokim i namiętnym pocałunku oderwałem się od niego i rozejrzałem po pokoju.
-Czego szukasz? - zapytał Luhan jednocześnie unosząc się na łokciach i zapalając lampkę stojącą przy łóżku.
-Czegoś do nawilżenia, czegokolwiek.
-Szafka przy kanapie, trzecia szuflada - wskazał podbródkiem na szary mebel. Bez wahania otworzyłem szufladę i wyciągnąłem buteleczkę z lubrykantem. Wracając do łóżka zamarłem i spojrzałem niezadowolony na Luhana.
-Skąd wiedziałeś?
-To pokój Xiumina - wyszeptał uciekając wzrokiem. Warknąłem niezadowolony i zmusiłem go położenia się na brzuchu. Posłusznie przewrócił się i podniósł biodra do góry. Nawilżyłem palce i włożyłem w niego od razu dwa. Syknął zaskoczony, ale nie cofnął się. Sprawna z niego suka, na życie seksualnie na pewno nie narzeka. Przygotowywałem go chwilę, maksymalnie rozciągając. Kiedy był gotowy wysunąłem palce i ustawiłem się naprzeciw niego.  Zniecierpliwiony pokręcił biodrami i wręcz nadział się na mnie.
-A jeszcze piętnaście minut temu mówiłeś, że jestem dla ciebie za młody - zaśmiałem się i wszedłem w niego jednym, sprawnym ruchem. Zacisnął ręce na pościeli i wypuścił głośno powietrze. Jego plecy były wygięte w idealnym łuku, a biodra kołysały się rytmicznie. Zadowolony przygryzłem wargi, nareszcie jest mój. Przyśpieszyłem i schyliłem się by polizać jego kark. Chłopak jęczał bezwstydnie i zaciskał się na mnie, jednocześnie zadowalając sam siebie. Długo nie zajęło nam osiągnięcie szczytu, który usunął z nas całe napięcie. Zadowolony opadłem obok blondyna i przyciągnąłem go do siebie. Leżeliśmy chwilę bez żadnych słów, jedynie uspokajając oddechy. Gdy nasze klatki piersiowe unosiły się już spokojnie Luhan podniósł się i z gracją przerzucił nade mną nogę. Opadł pośladkami na mojego członka i przytrzymując się moich ud zaczął kołysać biodrami.
-Teraz zrobimy to po mojemu - powiedział ponętnie. - Pokażę ci na czym polega prawdziwy seks, dzieciaku.

Uśmiechnąłem się słysząc jego słowa. Może nazywać mnie dzieckiem, ale pewne jest, że jestem JEGO dzieckiem. Podniosłem się do siadu i połączyłem nasze wargi w powolnym, namiętnym pocałunku.

*
(POV BAEKHYUN)

Po zniknięciu Hunhana (tak, oficjalnie zacząłem ich shipować) przyszedł do mnie Soo i z zapałem opowiedział o tym jak Sehun ‘delikatnie’ spławił Pana Idealnego. Nono, Hunnie niedługo dostanie medal za największą ilość złamanych serc. Naszą rozmowę przerwał niewysoki chłopak proszący Kyunga do tańca. Poruszyłem znacząco brwiami i odesłałem go w ramiona bruneta. Nie całą minutę po odejściu przyjaciela poczułem ramiona oplatające moją talię. Umięśniona klatka piersiowa docisnęła się do moich pleców, a na ramieniu poczułem ciężar.
-Mam cię – nieznajomy szepnął do mojego ucha. Od razu zrozumiałem kto to. Dreszcz przeszedł wzdłuż mojego kręgosłupa, kiedy poczułem gorący oddech niebezpiecznie blisko szyi. Z szybko bijącym sercem obróciłem się twarzą do właściciela nieziemskich oczu. Nie puścił mnie, lecz jeszcze bardziej docisnął do swojego ciała. Lekki uśmiech zagościł na jego twarzy, gdy zarzuciłem mu ręce na ramiona. Zaczął kołysać biodrami na boki inicjując spokojny taniec, który całkowicie nie pasował do szybkiej muzyki wypełniającej pomieszczenie. Pochylił się łącząc nasze czoła razem. Dłuższą chwilę po prostu patrzyliśmy sobie w oczy, w końcu starszy pokonał dzielące nas centymetry i złączył nasze usta. Wszystkie myśli uleciały mi z głowy, nie obchodziło mnie, że nie znam tego chłopaka. Od kiedy zobaczyłem go w stołówce szkolnej właśnie tego pragnąłem. Wysunąłem głowę do przodu i mocniej naparłem na jego pełne wargi. Chłopak dołączył język do zabawy, a ja natychmiast otworzyłem usta zapraszając go do głębszego pocałunku. Nasze języki zaczęły ocierać się o siebie, a mi zmiękły nogi od tego cudownego uczucia (przyznaję się, to mój pierwszy pocałunek). Po dłuższej chwili odsunęliśmy się od siebie i chłopak patrząc mi w oczy oblizał się lubieżnie. Jęknąłem w myślach, jak można być takim seksownym? Właściciel czekoladowych tęczówek przysunął dłoń do mojej twarzy i kciukiem pogłaskał po policzku. – Jestem Jongin.

(KLIK)

A/N: BUM HEADSHOT! Kto się tego spodziewał? Zapewne nikt. ;)) Jeszcze trochę zakręcę Wam w głowach, a co mi tam? Postanowiłam wkręcić do opowiadania kilka nowych postaci, które pasują jak cholera do tych pojebów. + Słowo 'miełość' napisałam specjalnie, nie myślcie Sobie. XDD Dziękuję za liczne komentarze i pytania na asku, mam nadzieję, że w dalszym ciągu będziecie tak aktywni. ♥